kobiety.net.pl   
Strona główna   Dom   Kariera   Rodzina   Styl   Zdrowie   Związki   Życie   Klub  


Wróć   Klub
Nazwa użytkownika
Hasło
Zarejestruj się FAQ Blogi Galerie Użytkownicy Kalendarz Szukaj Dzisiejsze Posty Oznacz Fora Jako Przeczytane

Izu77
O mnie
Urodziny
23 Kwiecień
Płeć
Kobieta
Stan cywilny
Małżeństwo
Kraj
Polska
Miasto
Kraków
Mój album
Zdjęcie
Kryptonim "waga w dół"
28-05-2007

Z energią, radością oświadczam całemu światu: 3 kg mniej Cóż może jeszcze nie lekkość piórka, ale rozmiar mniej potwierdza optycznie spadek wagi Sama na siebie patrzę przychylniej, ba! dumna jestem, że wytrwałam bez deczka choćby słodyczy, które zmorą były przed kilkoma tygodniami straszliwą. Na trzecie piętro wtaczam się szybciej, z uśmiechem, bo choć z schodków sporo to zadyszka mniejsza. Optymistycznie patrzę na ciąg dalszy diety... bo jeśli wytrzymałam pierwszej (najgorsze ponoć tygodnie) to dlaczego nie miałabym pozostawić tej diety na dłużej, a może i na całe życie. I teraz widzę, że tylko dieta i ruch to doskonałe połączenie. A w nagrodę za wypędzenie lenia wręczyłam dziś sobie bukiecik konwalii. A to tam

0 komentarzy
17-05-2007

Chociaż straciłam po trzy centymetry bioderkach i brzuszku to jednak nastąpił. KRYZYS przez wielkie K. I śnią mi się słodkości i nawet goniła mnie gigantyczna czekolada mleczna Okazuje się, że nawet śniąc mam sporo determinacji, gdyż owej czekolady nie tknęłam. Od kilku dni jednak gdziekolwiek się nie pojawię (może to tylko złudzenie) wciąż ktoś je coś słodkiego. To jak mania prześladowcza. Częstują mnie cukierkami, ciastkami, a ja umykam. Chowam się za swoją marchewką - przekąską, którą zawsze noszę w torebce (tak na wszelki wypadek, gdyby mnie po drodze zaniosło do cukierni). Polubiłam soki z tego właśnie warzywa (choć przyznam, że wcześniej ich nie cierpiałam). Pocieszające za to są luźniejsze ciuchy (ba! kupiłam nawet spodnie o rozmiar mniejsze)
Trzymajcie kciuki, żeby w kolejnym śnie nie pożarła mnie czekolada mleczna ( mały horrorek) lub też czego nie chce moja silna słaba wola - ja ją

0 komentarzy
10-05-2007

Przyciśnięta do muru przez własną wagę postanowiłam - DIETA. Ileż to determinacji w małym człowieczku, który przy swoich prawie 90 kg wreszcie porzucił głupie nawyczki żywieniowe i wyzwolił się spod władzy cukru. Tyleż determinacji, że opisać wypadałoby to nareszcie. I jest blog - świadectwo przeobrażania małej kuleczki w małą (no nie urosnę przecież 156 cm) zgrabną istotę.
Były ciasteczka są marcheweczki, były słodkie napoje jest woda mineralna. Był bezruch jest rowerek stacjonarny i codzienna gimnastyka. Zmiany, zmiany, zmiany... Zdrowa dla ciałka dietka (na razie 1000 kalorii) i aktywność fizyczna, o którą wcześniej bym siebie nie podejrzewała. I mąż kochany, który dla wsparcia okrągłej żonki postanowił przejść dietkę.
I na trzecie piętro bez zadyszki wejść będzie można i energii więcej w człowieku...
A na głód chrupacze - pestki z dyni to na dziś przysmak.

Walczących o wagę pozdrawiam i do następnego odcinka...

Szybkie komentarze
Brak komentarzy.
kubik Sąsiadujące profile Pietia


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 21:29.


Powered by: vBulletin Version 3.5.4
Copyright ©2000 - 2009, Jelsoft Enterprises Ltd.