kobiety.net.pl   
Strona główna   Dom   Kariera   Rodzina   Styl   Zdrowie   Związki   Życie   Klub  


Wróć   Klub
Nazwa użytkownika
Hasło
Zarejestruj się FAQ Blogi Galerie Użytkownicy Kalendarz Szukaj Dzisiejsze Posty Oznacz Fora Jako Przeczytane

Marihuana na raka leki przeciwpasozytnicze przeciwgrzybicze
09-01-2022 01:52 AM

Marihuana na raka

https://www.tygodnikprzeglad.pl/marihuana-na-raka/

Hipokryzja i gigantyczne pieniądze blokują leczenie

Dr Jerzy Jarosz – doktor nauk medycznych, anestezjolog z Fundacji Hospicjum Onkologiczne w Warszawie

Dlaczego zajął się pan marihuaną?
– Moją specjalnością medyczną jest anestezjologia, a szczególnym zainteresowaniem leczenie bólu. Pracowałem przez wiele lat w Centrum Onkologii w Warszawie, teraz jestem w Hospicjum św. Krzysztofa, gdzie też zajmuję się terapią bólów nowotworowych. A w leczeniu przeciwbólowym marihuana akurat znajduje zastosowanie. W niektórych zaś rodzajach bólu skutecznością przewyższa inne leki. Z uwagi na to, że wiedza na temat leczniczych właś*ciwości marihuany jest wybiórcza, a ludzie są mocno zdezorientowani, założyłem Punkt Konsultacyjny „Medyczna Marihuana” i tam rozmawiam z pacjentami, udzielam informacji i, jeśli potrafię, doradzam w sprawach stosowania marihuany do celów leczniczych.
Jakie bóle można leczyć za pomocą marihuany?
– Na pewno bóle nowotworowe – powodowane samą chorobą albo jej leczeniem. Udowodniono też wysoką skuteczność marihuany w leczeniu bólów neuropatycznych – spowodowanych uszkodzeniami układu nerwowego. Prowadziłem przez sześć lat badania kliniczne nad zastosowaniem marihuany w takich przypadkach, konkretnie sprawdzaliśmy – na zlecenie jednej z firm farmaceutycznych – działanie leku, który w 2012 r. został zarejestrowany w Polsce pod nazwą Sativex. Stosowaliśmy go u pacjentów z bólem nowotworowym, u których typowa terapia za pomocą opioidów (opiatów) nie dawała efektów.
A w tej sytuacji były efekty?
– Tak, okazało się, że bóle nowotworowe oraz działania uboczne chemioterapii pod postacią mdłości oraz wymiotów ustępują po zastosowaniu marihuany medycznej, czyli owego leku, który jest po prostu wyciągiem z marihuany.
Jaka jest różnica między zwykłą marihuaną a marihuaną medyczną?
– Nie ma żadnej, to ta sama substancja, tylko stosowana w różnych celach: jeśli używa się jej do celów leczniczych, nazywamy ją marihuaną medyczną, a gdy do rekreacji, wtedy mówimy o marihuanie.
Czy wcześniej wiedział pan coś o marihuanie i jej działaniu?
– Wcześniej wiedziałem, że ma wpływ na układ nerwowy i immunologiczny. To tak niezwykle wszechstronne oddziaływanie, że z punktu widzenia nauki jest naprawdę fascynujące. Ale te wiadomości potwierdziła dopiero moja późniejsza praktyka lekarska. Przedtem jako lekarz zajmujący się leczeniem bólu stosowałem opioidy, które hamują przewodnictwo w układzie nerwowym i dzięki temu działają przeciwbólowo. Natomiast marihuana nie tyle hamuje przewodnictwo w układzie nerwowym, ile powoduje w nim stan równowagi – gdy jest nadmiernie pobudzony, hamuje go, a gdy jest za mało aktywny, pobudza. A wszystko dzieje się za sprawą podstawowych substancji zawartych w marihuanie, tzw. kanabinoidów. Co ciekawe, występują one nie tylko w roślinach, czyli w konopiach, ale również w organizmie człowieka.
?
– Wytwarzamy swoje własne kanabinoidy – m.in. po to, by kontrolować ból. Te substancje powstają wtedy, gdy są potrzebne, kiedy trzeba złagodzić lub znieść ból. Tworzą się natychmiast, na zawołanie, i tak samo szybko znikają, rozkładając się. To niesłychanie dynamiczny układ, który pilnuje, aby nasz organizm dobrze funkcjonował.
Niewiarygodne… mamy własną marihuanę.
– Jesteśmy powiązani ze światem roślinnym bardziej, niż myślimy. Mamy receptory kanabinoidowe, które właśnie świadczą o tym, że wytwarzamy własne kanabinoidy, nazywane fachowo endokanabinoidami.
A czy nie można by np. pobudzić organizmu do ich produkcji w sytuacji kryzysowej, gdy odczuwamy ból?
– Tak jak wspomniałem, one same się wytwarzają, kiedy coś nas boli, a także w innych sytuacjach zagrożenia zdrowia. Ale rzeczywiście można by wpływać na nasze endokanabinoidy, powodując np. spowalnianie ich rozkładania się, a więc przedłużając ich działanie. Konkretnie można zahamować enzymy, które powodują rozpad kanabinoidów. Potencjalne wykorzystanie lecznicze własnych kanabinoidów jest zatem możliwe.
Potencjalne, czyli jeszcze nie potrafimy tego robić.
– Tak to można określić.
Powiedzmy raz jeszcze, w jakich chorobach stosujemy marihuanę leczniczą, czyli owe kanabinoidy.
– Lek sporządzony z marihuany został zarejestrowany w Polsce do leczenia spastyczności mięśni w stwardnieniu rozsianym. Stosujemy go również w bólach nowotworowych i bólach neuropatycznych innego pochodzenia. Ale są też tacy, którzy stosują marihuanę do leczenia nowotworów. Tyle że na własną rękę.
Jak ta marihuana działa w przypadku raka?
– Okazuje się, że receptory kanabinoidowe występują również na komórkach nowotworowych. Pod wpływem działania kanabinoidów taka komórka zmienia swoją biologię i po prostu wolniej wzrasta. Mniej się też namnaża, więc zmniejszają się także przerzuty nowotworu.
Już mamy takie terapie?
– Jeszcze nie, to wszystko jest dopiero na etapie badań. Ale spodziewamy się, że w przyszłości pojawią się takie leki przeciwnowotworowe. Kanabinoidy, jak wykazano, powodują również śmierć komórek nowotworowych. Badania prowadzono na razie na zwierzętach. U człowieka takiego działania leczniczego kanabinoidów w sposób niezbity jeszcze nie udowodniono. Było tylko jedno takie badanie, przeprowadzone w Hiszpanii, gdzie w 2009 r. badacze z Uniwersytetu Complutense w Madrycie stwierdzili, że marihuana powoduje obumieranie komórek nowotworowych w guzie mózgu. Wprawdzie potem guzy dalej się rozrastały, ale chorzy żyli dłużej, niż gdyby nie otrzymali kanabinoidów. Wiedza na ten temat się rozeszła i niektórzy chorzy sami dziś używają kanabinoidów w leczeniu raka, na własną odpowiedzialność. W ten sposób stają się przestępcami, bo marihuana w Polsce jest nielegalna.
No właśnie.
– Ale czy można się dziwić ludziom, którzy szukają ratunku dla siebie lub swoich bliskich?
Pewnie dlatego założył pan punkt konsultacyjny?
– Tak, bo ja mam przynajmniej jakieś doświadczenie w leczeniu kanabinoidami, wiem, jakie stosuje się dawki choćby w leczeniu bólu, jakie mogą być objawy uboczne itd.
Jakie mogą być?
– Senność i zmęczenie, czasami stany euforyczne – ale tylko przy źle dobranych proporcjach składników kanabinoidowych, szczególnie dwóch najważniejszych – THC i CBD. Cały czas mówimy o leczeniu przeciwbólowym i przeciwspastycznym, bo na inne efekty nie ma dobrych dowodów klinicznych. Generalnie zaś kanabinoidy to substancje mało toksyczne. Nie zanotowano ani jednego przypadku śmiertelnego z powodu przedawkowania marihuany.
Marihuana, wiadomo, w niektórych krajach jest legalna. Ale jak jest z tą stosowaną w celach medycznych?
– Różnie. Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) np. nie zarejestrowała marihuany jako leku na bóle nowotworowe. Z kolei w Kanadzie używa się jej w tym celu. Natomiast w USA można stosować marihuanę leczniczą z przepisu lekarza w licznych chorobach, także w wielu nowotworach.
Czytałam, że w Stanach używanie marihuany jest zabronione…
– Mają tam niezłą karuzelę. Prawo federalne zabrania uprawy i stosowania marihuany, jednak aż w 24 stanach jest to legalne, czyli prawa stanowe kłócą się z federalnym. Tak więc w tych 24 stanach można hodować marihuanę – na użytek leczniczy.
Marihuana budzi lęk, uważa się, że jej stosowanie prowadzi do narkomanii.
– Dotąd nikt nie udowodnił, że zażywanie marihuany prowadzi do narkomanii cięższej, czyli sięgania po twarde narkotyki. Nikt nie wykazał, że używanie konopi w celach leczniczych zwiększa ich stosowanie rekreacyjne. Poza tym nie wolno mieszać tych dwóch rzeczy: zażywania marihuany jako leku i brania jej jako środka zmieniającego nastrój. Przecież to zupełnie różne sytuacje. A tym, którzy szukają pomocy, należy się solidna informacja na temat kanabinoidów. My, lekarze, jesteśmy zobowiązani dzielić się ze społeczeństwem tymi informacjami, które są nam znane.
Popiera pan używanie marihuany na własną rękę?
– Ależ skąd. Tłumaczę, m.in. w tym punkcie informacyjnym, że na razie działanie przeciwnowotworowe nie zostało potwierdzone. Nie ma dobrych podstaw, by oczekiwać wyleczenia z nowotworu po zastosowaniu marihuany. Chorzy powinni o tym wiedzieć. Nasz organizm funkcjonuje inaczej niż to, co można zaobserwować w laboratorium. Efekty też są różne. Tym bardziej nie udzielam informacji na temat dawek, jakie należy stosować w leczeniu nowotworów. Wiem, że ci, którzy sprzedają preparaty konopi jako lek przeciwnowotworowy, proponują jakieś dawkowanie. Nie ma żadnych podstaw, aby zweryfikować, czy te dawki mają jakiekolwiek uzasadnienie. Odpowiadam więc pacjentom, że nie mogę im podać żadnych konkretnych dawek na inne wskazania niż stwardnienie rozsiane i ból. Brakuje dowodów naukowych. Nie ma dowodów ani na to, że marihuana pomaga, ani na to, że szkodzi w leczeniu nowotworów. Chorzy zatem, jeśli się leczą, robią to zawsze na własną odpowiedzialność.
To w końcu jest pan za leczniczą marihuaną czy przeciw niej, bo nie wiem…
– Powiem tak: jeśli ktoś eksperymentuje z marihuaną, bo jest chory, to go nie potępiam, rozumiem jego motywację. Nie ma danych na ten temat, że ktoś przedawkował marihuanę i umarł. Ostrzegam jednak, że kupując marihuanę, można trafić na nieuczciwych ludzi, którzy sprzedają leki niewypróbowane lub nieoczyszczone. Natomiast ogólnie jestem przeciwnikiem karania za poszukiwanie leków na schorzenia, w przypadku których medycyna nie jest w stanie nic zaoferować chorym. Przecież ci ludzie są w desperacji. O ile jednak nie popieram vilcacory, o tyle wiem, że w marihuanie jest coś takiego, co pomaga w przypadku choroby nowotworowej – chociaż powiadam: nie mamy twardych dowodów. A już na pewno wiem, bo na to wskazuje moja praktyka lekarska, że znosi ona ból.
Ale chwileczkę, mamy przecież lek z marihuaną, mówił pan o nim, nazywa się Sativex i jest dostępny w aptekach.
– Rzeczywiście można go dostać na receptę, ale jest bardzo drogi, to wydatek ok. 2,5 tys. zł za opakowanie, starczy na miesiąc leczenia… Można go otrzymać na receptę – z konkretnym wskazaniem, o którym wcześniej wspomniałem.
O co pytają pana ludzie w punkcie konsultacyjnym?
– Na przykład o to, dlaczego mają się poddawać dyktatowi firm farmaceutycznych i kupować tak drogie leki, czemu nie mogą ich sobie sami wyhodować za parę groszy. Piszą do mnie, że sprzeciwiają się przemysłowi farmaceutycznemu, który nie poddaje się żadnej kontroli społecznej. Albo skarżą się, jak są traktowani przez lekarzy, gdy zapytają o marihuanę. Jeden z pacjentów został nawet wyrzucony z gabinetu. Często bywam pytany, czy marihuana ma właściwości lecznicze. Odpowiadam wtedy zgodnie z prawdą, że tak. Natomiast jest w Polsce jeszcze inna możliwość, o której zapominamy – importu docelowego. Jeśli lekarz uzna, że u jego pacjenta marihuana byłaby konieczna do leczenia, może wystąpić o import docelowy i sprowadzić ją jako zioło lub suszone kwiaty.

Punkt Konsultacyjny „Medyczna Marihuana”
02-781 Warszawa,
ul. Pileckiego 105
tel.: 22 643 57 08
czynny w każdą środę
e-mail: jerzy.jarosz@fho.org.pl

Dlaczego w lecznictwie stosuje się morfinę, a nie można marihuany?

Marek Balicki, były minister zdrowia
Trybunał Konstytucyjny zauważył ten problem i związane z nim nieprawidłowości i wydał postanowienie sygnalizacyjne, czyli wniosek do parlamentu, aby wprowadził korektę do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Wniosek od marca br. leży, a zakaz stosowania marihuany w lecznictwie narusza prawo pacjenta do ochrony zdrowia i jest dyskryminujący. Problem marihuany to element polityki nie racjonalnej, ale całkiem irracjonalnej. Część polityków i środowiska lekarskiego kieruje się uprzedzeniami i twierdzi, że kiedy marihuana będzie używana do celów medycznych, to będzie nadużywana. Z morfiną jest łatwiej, bo nie jest tak stygmatyzowana, choć przy nadużywaniu jest groźna. Marihuanę napiętnowano w USA w okresie wychodzenia z prohibicji. Zrobiono z niej diabła i mówiono, że to pierwszy krok do piekła, tymczasem nie ma tutaj dawek śmiertelnych, to środek względnie bezpieczny, więc w wielu krajach europejskich, np. w Czechach, jest legalny. Trzeba walczyć, aby tak się stało również w Polsce.

Prof. Zbigniew Szawarski, bioetyk, sekretarz Komitetu Etyki w Nauce przy prezydium Polskiej Akademii Nauk
Przykro mi, że lekarza z Centrum Zdrowia Dziecka spotykają nieprzyjemności. Chętnie bym go bronił. Lekarz ma prawo stosować leki innowacyjne, a leczenie innowacyjne to nie to samo, co prowadzenie badań i dokonywanie eksperymentów naukowych.

Prof. Jerzy Vetulani, farmakolog, neurobiolog, PAN
To nie ma żadnego logicznego uzasadnienia. Jednak marihuanę uważa się za zło, a morfina w powszechnym odbiorze przestała nim być, kiedy znikło palenie opium. Marihuana stała się przedmiotem fobii społecznej i problemem politycznym. U podstaw leżą ataki na marihuanę w Stanach Zjednoczonych, gdzie mówiono, że zwiększa ona rozwiązłość płciową. Aby bardziej przerazić, twierdzono, że np. Murzyni będą mogli współżyć z białymi kobietami. To bzdura. Marihuana akurat osłabia zdolności seksualne, zmniejsza też agresywność. A jednak nawet nasza telewizja podkreśla, że młodzi ludzie, którzy dokonali morderstwa w Rakowiskach, wcześniej korzystali z marihuany, co nie ma żadnego związku z czynem. Fobia tak urosła, że szuka się wszelkich argumentów przeciwko temu środkowi, tymczasem w literaturze jest opisany tylko jeden przypadek śmierci z przedawkowania, co jest czymś wyjątkowym. Jeśli więc Centrum Zdrowia Dziecka, które zakazało dr. Bachańskiemu leczenia marihuaną, podało jako powód zagrożenie dla życia i zdrowia pacjentów, to ja się zastanawiam, jakie warunki panują w CZD, skoro akurat tam marihuana może zabić.

Prof. Jerzy Woy-Wojciechowski, prezes Polskiego Towarzystwa Lekarskiego
Mamy 25 tys. członków PTL. Gremium jest bardzo liczne, więc są w nim zarówno zwolennicy np. leczenia padaczki u dzieci w ten sposób, jak i przeciwnicy. Myślę jednak, że zwolenników jest więcej, tym bardziej że przypadki dzieci mających po kilkadziesiąt ataków dziennie wymagają wykorzystania wszystkich sposobów pomocy, jakie tylko istnieją i są dostępne.

Dr Aleksander Grigorjew, kierownik Oddziału Chirurgii Ogólnej szpitala w Augustowie
Leczenie powinno się prowadzić metodami powszechnie uznanymi. Jest też możliwość wdrażania nowych metod zgodnie z aktualną wiedzą. Tak postępujemy np. przy leczeniu bólu. W tej konkretnej sprawie podejrzewam jednak, że chodzi o chęć przemycenia środków otępiających, mącących umysły. Trzeba uważać, czy nie jest to próba wprowadzenia marihuany do powszechnego obrotu."

Leki przeciwpasożytnicze, przeciwgrzybicze, antybiotyki terapie antynowotworowe w leczeniu raka alternatywne eksperymentalne leki rak nowotwór tarczycy, prostaty, wątroby, skóry, płuc, jelita grubego, piersi, jajnika, kości, mózgu, odbytu, wątrobowokomórkowy, kory nadnercza, ostra białaczka szpikowa, głowy i szyi, podstawnokomórkowy skóry, trzustki, szpiczak mnogi, kostniakomięsak, mięsak, rdzeniak, glejak wielopostaciowy, kolczystokomórkowy skóry głowy i szyi, płaskonabłonkowy przełyku, przewlekła białaczka szpikowa, raki systemu trawiennego, moczowego, krwi, reprodukcyjnego, glejak mózgu, czerniak

GRYZEOFULWINA
Działa na większość rodzajów raka. Dawkowanie 500g 3x dziennie
https://www.cancertreatmentsresearch.co ... e-effects/

MEBENDAZOL
Kostniakomięsak, mięsak, rak skóry, płuc, jelita grubego, piersi, jajnika, wątrobowokomórkowy, kory nadnercza, ostra białaczka szpikowa, glejak wielopostaciowy, rdzeniak. Nowotwór mózgu, trzustki, tarczycy, rak kory nadnerczy.

ITRAKONAZOL
Rak prostaty, płuc, podstawnokomórkowy skóry. Możliwe białaczka, rak jajnika, piersi, trzustki. Może wzmacniać inne leki.

NIKLOZAMID
Rak piersi, prostaty, jelita grubego, jajnika, szpiczaka mnogiego, mózgu, ostra białaczka szpikowa, płuc, głowy i szyi. Białaczka, rak prostaty, wątroby, mózgu.

IWERMEKTYNA
Rak jajnika, piersi, płaskonabłonkowy przełyku, przewlekła białaczka szpikowa, raki systemu trawiennego, moczowego, krwi, reprodukcyjnego, glejak mózgu, czerniak i płuc. Jest skuteczna przeciwko szerokiej gamie nowotworów i ma wiele efektów.

DISULFIRAM
Rak kości, prostaty, piersi, jelita grubego, kolczystokomórkowy skóry głowy i szyi.

CYMETYDYNA
Nowotwór żołądka, rak okrężnicy, rak i guzy jelita grubego.

KETOKONAZOL
Rak prostaty, wątroby

Proszę przekaż znajomym, którzy mogą być zainteresowani tą informacją i moimi lekami.

Dziękuję
Jan Krongboon
massagewarsaw gmail com
0066994403698
Odpowiedz 0 Komentarzy



Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 22:51.


Powered by: vBulletin Version 3.5.4
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.