kobiety.net.pl   
Strona główna   Dom   Kariera   Rodzina   Styl   Zdrowie   Związki   Życie   Klub  


Wróć   Klub
Nazwa użytkownika
Hasło
Zarejestruj się FAQ Blogi Galerie Użytkownicy Kalendarz Szukaj Dzisiejsze Posty Oznacz Fora Jako Przeczytane

niewidoma masazystka z gdanska szuka pracy, nie chce zasilku kurs masaz tajski warszawa kursy
02-02-2009 11:42 AM

Niewidoma masażystka z Gdyni od sześciu miesięcy szuka zatrudnienia. - Mam fach w ręku, doświadczenie, siłę i ogromną motywację do pracy - mówi 50-letnia Ewa Pszczoła. - Nie chcę żyć z renty i brać mąki z pomocy społecznej. Marzę o samodzielności.

Trzynaście lat temu Ewa Pszczoła w ciągu kilku miesięcy straciła wzrok. Było to następstwo cukrzycy, na którą kobieta choruje od dziecka. Sama, z pięcioletnią córeczką, musiała zacząć uczyć się życia w całkowitej ciemności. Nie mogła dłużej pracować jako pielęgniarka, ale musiała przecież utrzymać rodzinę. Zdała więc egzaminy wstępne do szkoły masażu przy bydgoskim Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci i Młodzieży Słabo Widzącej i Niewidomej. Na wykłady i praktyki uczęszczała przez rok. Cykl nauki trwał 2,5 roku, ale nie mogła sobie pozwolić na tak długą rozłąkę z córką.

- Poza tym do drzwi pukał komornik. Miałam ogromne długi z czasów, gdy próbowałam jeszcze ratować oczy - tłumaczy pani Ewa. - Konsultacje zagraniczne i poza Trójmiastem kosztowały, a pensja pielęgniarki nie pozwalała na duże oszczędności.

W 2000 r. Ewa Pszczoła znalazła zatrudnienie w jednym z gdyńskich zakładów produkujących klimatyzatory i wentylatory. Zajmowała się pierwszą pomocą dla pracowników. W tym czasie ukończyła roczne studium masażu w Gdyni. Pojawiły się jednak problemy z nerkami, niezbędna była dializa. Po kilku latach okazało się, że to nie wystarczy. W marcu 2007 r. przeszła przeszczep nerki. Czuła się dobrze, więc szybko wróciła do pracy. Jednak jej żołądek i jelita źle znosiły ogromne ilości leków na podtrzymanie przeszczepu. Po niespełna pięciu miesiącach od operacji jelita pękły, wywiązało się zapalenie otrzewnej. Trzy miesiące leżała nieprzytomna w szpitalu. W grudniu 2007 r. wróciła do domu. W czerwcu przeszła rozległy zawał serca.

- I z tego się podniosłam. Sprzątam ciągle dom, bo muszę gdzieś zużyć nadmiar energii. Jestem silna, dalej mogłabym być masażystką - mówi Ewa Pszczoła. - Chciałabym pomóc córce. W tym roku zdaje maturę. Chcę dać jej szansę na studia, a bez pracy nie będzie to możliwe. Szukam zatrudnienia przy wsparciu organizacji powołanych do pomocy niepełnosprawnym, ale wszędzie słyszę, że nic dla mnie nie ma. Otrzymuję 700 zł renty razem z zasiłkiem pielęgnacyjnym. Gdy opłacimy wszystkie rachunki, zostaje nam zaledwie 150 zł na cały miesiąc życia. Jemy to, co dostaniemy w pomocy społecznej. W tym tygodniu makaron i ser. A jak już nie mamy co jeść, smażymy chleb. Nie chcę tak dalej żyć, chcę iść do pracy.

Jeśli ktoś może zaoferować pracę Ewie Pszczole, prosimy o kontakt - izabela.jopkiewicz@gdansk.agora.pl.

Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto
Odpowiedz 0 Komentarzy



Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 22:54.


Powered by: vBulletin Version 3.5.4
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.